... ...
 
  • Ewa Błońska

Słownik świata emocji - cykl: Emocje cz. 7


Wrzesień 2021. Ten artykuł napisałam dla Portalu Medycyny Mitochondrialnej, na którym w roli eksperta publikuję teksty o zdrowiu emocjonalnym człowieka. Więcej info znajdziesz na portalu www.mito-med.pl




Przebłyski przeszłości


Masz dziewięć lat, a może szesnaście. Przychodzisz do domu ze szkoły i na pytanie mamy jak było odpowiadasz: „nic ciekawego”. Po południu wracasz z zajęć tanecznych i na to samo pytanie rzucasz: „fajnie”, po czym zamykasz drzwi do swojego pokoju. Wieczorem przy kolacji patrzysz na tatę i widzisz coś na kształt niezadowolenia na jego twarzy. Pomiędzy jednym kęsem a drugim słyszysz w odpowiedzi na Twoje: „coś się stało?” – „nic, boli mnie brzuch”. I tak mijają dni, tygodnie i lata.


A co się dzieje pod spodem? Jakie wewnętrzne odczucia skrywają te lakoniczne słowa, wymieniane raz po raz między domownikami? Pod „nic ciekawego” po szkole ukryte było rozczarowanie, że koleżanka z ławki, że nie pożyczyła Ci złotej kredki. I ciekawość, gdy chłopiec z tylnego rzędu wrzucił Ci na ławkę kartę z wiadomością, zwiniętą w malutką kosteczkę. I wściekłość, gdy okazało się, że zapomniałaś drugiego śniadania. I jeszcze znudzenie na lekcji angielskiego. A w drodze ze szkoły towarzyszyła Ci radość przechodząca w ekscytację, że już za chwilę znowu spotkasz się z tym fajnym kolegą na tańcach, gdzie niestety, będziecie uczyć się walca wiedeńskiego, bo tak chcieli rodzice, ale pomiędzy sztywną ramą zajęć znowu pogadacie o głupotach, pośmiejecie się i poczujecie swój dotyk.


Zamknij oczy i wyobraź sobie wachlarz emocji ukryty pod „fajnie”, jakie rzuciłaś do mamy po zajęciach tanecznych. A potem pomyśl, co przeżył Twój tata, którego z tego niezadowolenia rozbolał brzuch.




Wnikliwość, raz jeszcze.


Gdybyś chciała zrozumieć dlaczego pojawiło się w Tobie rozczarowanie, to pomyślałabyś, że „smutno Ci się zrobiło, gdy okazało się, że Ania nie pożyczy Ci złotej kredki”. Nie miałaś złotej kredki. Po prostu gdy ją zobaczyłaś w piórniku Ani poczułaś, ze chciałabyś potrzymać ją w ręce, choć na chwilę i pokolorować koronę księżniczki, którą właśnie narysowałaś na zajęciach w świetlicy. A chwilę później w Twojej głowie pojawiłaby się myśl, że „nie spodziewałaś się, że Ania odmówi, po prostu zaskoczyło Cię to suche: nie, bo zwykle dzieliła się z Tobą swoimi rzeczami”.


I zrozumiałabyś, że ta nieprzyjemna dla umysłu emocja rozczarowania jest mieszanką zaskoczenia i smutku. A potem mogłabyś ocenić jak wielkie było to rozczarowanie. Czy Twój smutek był już dla Ciebie boleścią czy po prostu przelotną chwilą przygnębienia, bo im większy smutek, tym większe rozczarowanie. A wieczorem, gdy byłabyś myślami bliżej kolejnego dnia i spotkania z Anią, może postanowiłabyś zapytać dlaczego nie pożyczyła Ci złotej kredki albo po prostu, po paru głębokich oddechach przypomniałabyś sobie, że tydzień temu nie pożyczyłaś Ani gumki do włosów, choć miałaś dwie, i sprawa złotej kredki byłaby dla Ciebie wyjaśniona, a w ślad za tym emocja rozczarowania zniknęłaby jak mgła.


I choć taki obraz rozważań emocji w Twoim umyśle dziewięcio- czy szesnastolatki nigdy się nie pojawił, to mógłby.. gdyby tylko ktoś pokazał Ci, że tak można. Gdybyś tylko zamiast „nic ciekawego” powiedziała mamie co naprawdę wydarzyło się w szkole, jakie emocje przeżyłaś i dlaczego. I gdyby ktoś wcześniej pokazał Twoim rodzicom jak można rozmawiać o emocjach i dlaczego warto.




Słownik emocji


Słownik naszego wewnętrznego świata emocji wynosimy z domu. Skoro w naszej kulturze nie mówi się o przeżywaniu emocji, a jak się mówi, to jak wiesz z poprzedniego artykułu używa się fast-poglądów, to ten słownik jest bardzo ubogi i nie pozwala na właściwe przeżywanie emocji każdego dnia. A jak pamiętasz z części piątej stłumione emocje, szczególnie te określane mianem „negatywnych”, stają się w późniejszym okresie naszego życia źródłem małych dolegliwości i poważnych chorób.


Jeśli myślisz, że ten temat Cię nie dotyczy, bo wiesz kiedy jesteś zła, smutna, radosna lub kiedy jest Ci wstyd, to wymień jeszcze co najmniej dwadzieścia pięć nazw różnych stanów emocjonalnych, które często u siebie obserwujesz. Najlepiej teraz. Zamknij oczy, weź głęboki oddech i przypomnij sobie jakieś zdarzenie, potem odczucia w ciele, jakich doświadczyłaś, a na końcu „etykietkę”, czyli nazwę emocji, jaką nadałaś tym odczuciom w tej konkretnej sytuacji.


A jeśli jesteś mężczyzną, to istnieje duża szansa, że jako chłopiec miałeś jeszcze gorzej. Twoich komunikatów dotyczących emocji, jakie kierowałeś do ludzi ze swojego otoczenia było jeszcze mniej, bo przecież „chłopaki nie płaczą”, a pytań o cudze przeżycia mogło nie być wcale, bo „jak tata jest smutny, to jego sprawa”.


W szkole nikt nie pokazuje jak przeżywać emocje, a w życiu dorosłym, najczęściej w sytuacjach zawodowych betonujemy w sobie to szkodliwe przekonanie, że lepiej ich nie przeżywać, by nikt ich nie widział. Czego nie wyniesiesz w domu, tego w dorosłości nie masz? Tak, z jednym wyjątkiem – chyba, że już jako dorosły postanowisz się tego nauczyć.




Nauka języka.


Emocji doświadczamy wszyscy tak samo, niezależnie od płci czy długości i szerokości geograficznej, w jakiej przyszło nam dorastać. Z interesujących badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Aalto w Finlandii* wynika, że nawet wychowani w innym kręgu kulturowym, będziemy tak samo odczuwać i nazywać stany emocjonalne.


I to jest cudowne, bo oznacza, że język emocji jest uniwersalnym sposobem komunikacji każdego człowieka, i że to właśnie dzięki niemu możemy bez słów porozumieć się z ukochaną osobą, ale także z kimś zupełnie nam obcym, kto wychował się dziesięć tysięcy kilometrów dalej. I coś oczywistego, choć pomijanego: to właśnie dzięki językowi emocji możemy porozumieć się z najważniejszą dla nas osobą na świecie, czyli.. sami ze sobą.


I jak każdego języka, jeśli go nie umiemy lub do tej pory nie przykładaliśmy większej wagi do jego doskonalenia, możemy się nauczyć. Jak? Podobnie jak języka obcego – za pomocą definicji osadzonych w kontekście. Zacznijmy od słów i tego, co opisują. Tak jak wskazując na puszkę i używając słowa ‘can’ identyfikujemy dla umysłu przedmiot i jego nazwę, a dodatkowo rozumiemy kontekst, czyli wiemy, że wskazując na puszkę nie mamy na myśli czasownika ‘can’ w znaczeniu ‘potrafić, móc’, tak samo odczuwając przyspieszone bicie serca, dreszcz w ciele i rumieńce na twarzy możemy użyć słowa ‘podniecenie’, jeśli owe odczucia pojawiają się w związku z przypadkowym spotkaniem osoby, do której czujemy coś więcej niż tylko sympatię.


Słowa budują rzeczywistość – powtarzam wszystkim i wszędzie, gdy tylko jest ku temu sposobność. Oznacza to, że Twoja rzeczywistość jest odzwierciedleniem tego, jaki jej obraz nosisz w swojej głowie, a jak pamiętasz z czwartego artykułu, ten obraz jest wynikiem Twoich uwarunkowań. Mówiąc inaczej: jak myślisz, tak widzisz świat, więc jeśli chcesz dostrzegać i właściwie przeżywać swoje emocje, to zacznij od poszerzenia Twojego słownika do nazywania stanów emocjonalnych. Niech będzie tak różnorodny jak gatunki kwiatów na łące, jak paleta barw w skali CMYK po zmieszaniu kolorów podstawowych, jak liczba aplikacji w Twoim telefonie albo przynajmniej jak liczba znaków drogowych.




Jak poszerzyć słownik emocji?


Najpierw INTENCJA. Weź głęboki oddech i wyraź swoje pragnienie – chciej poszerzyć swój słownik o nazwy nowych stanów emocjonalnych. I dalej, weź kartkę i długopis i zapisz nazwy tych emocji, które przyjdą Ci do głowy. Sprawdź, ile słów zapiszesz w ciągu jednej minuty, i potem daj sobie jeszcze pięć. Następnie, połóż tę kartkę w widocznym miejscu i przez kolejne 3 dni dopisuj nazwy emocji, jakie wyciągniesz z ukrytych zakamarków swojej podświadomości. A dopiero potem sięgnij do zasobów Internetu ;)


Polecam Ci wpisać w wyszukiwarkę hasła: emocje, lista emocji i bazując na uzyskanych wynikach dopisywać codziennie na Twojej kartce kolejne emocje, ale pojedynczo. Tu nie chodzi o „szybkie zakończenie zadania”. Tu chodzi o przemyślenie każdego słowa, jakie pewnie już znasz i nie raz słyszałaś/-eś, ale jednak, nie używałaś/-eś do tej pory zbyt często świadomie. Przy każdym nowym słowie, jakie trafi na Twoją kartkę przypomnij sobie przynajmniej trzy sytuacje, w której odczuwałaś/-eś daną emocję. Przypomnij sobie odczucia w ciele, bo dzięki temu Twój umysł zapamięta tę sytuację nie tylko jako etykietę z napisem „rozgoryczenie”, ale zapamięta też odczucia, które pozwolą mu łatwiej identyfikować różne emocje w przyszłości.


„Coś jeszcze?” – zapytasz. Nic, tylko tyle i aż tyle. Świadome rejestrowanie emocji, a potem ich nazywanie to już porządny krok do zrozumienia, które kończy się zmianą widoczną w Twoim późniejszym działaniu. Im więcej rozumiesz, tym większy wpływ masz na swoje działanie, czyli odzyskujesz skuteczność.Dzięki rozbudowaniu słownika emocji?” – zdziwisz się. Tak będzie, odzyskasz nie tylko skuteczność, ale też zaufanie do siebie, radość życia i.. kontakt z własną intuicją, z Twoim „wewnętrznym ja”. I choć nie chcę Ci obiecać gruszek na wierzbie, to wiedz, że śliwki na sośnie to już całkiem realna sprawa.


Jeśli do tego pory nie uczyłeś się języka emocji, to zacznij. Dogadasz się ze sobą i z każdym innym człowiekiem na ziemi. Ba, dogadasz się także ze zwierzętami, więc gra warta jest zachodu.




Smak życia


A jak już uzupełnisz swój słownik emocji, to wróć jeszcze raz do piątego artykułu, by przypomnieć sobie jak ważna jest intencja, potem zajrzyj do poprzedniego artykułu, wydrukuj zawartą tam „instrukcję przeżywania emocji”, połóż w widocznym miejscu w Twoim domu, tuż obok przygotowanej wcześniej listy nazw emocji i ćwicz, przeżywaj, doświadczaj.


Smakuj emocje w pełni, z intencją, z otwartym sercem, z przygotowanym w głowie potężnym zasobem słów do ich nazywania, by już za chwilę zrozumieć sens kolejnego, pozornie prostego sformułowania, które powtarzam wszystkim i wszędzie, gdy tylko jest ku temu sposobność – emocje budują rzeczywistość, czyli jak czujesz, tak widzisz świat. Więc jeśli chcesz, by Twój świat miał smak, to smakuj!


I pamiętaj, w naturze istnieje więcej smaków niż tylko słodki. Jest jeszcze gorzki, słony, ostry i kwaśny, idąc za kuchnią Pięciu Przemian połączoną z Tradycyjną Medycyną Chińską. I każdy jest nam niezbędny do utrzymania równowagi. Także cierpienie, smutek, rozczarowanie i złość.


To gdzie jest kartka i długopis? Właśnie teraz wypiszę pierwsze nazwy emocji z mojego słownika, właśnie teraz odzyskam wpływ na moją przyszłość” – pięknie powiedziane. Życzę Ci ogromnej frajdy przy tym doświadczeniu, niech ekscytacja zagości w Twoim wnętrzu, a szybciej osiągniesz oczekiwane efekty. Do następnego!


Ewa Błońska





*) Badania wykonano na Aalto University w Finlandii. Opis wyników badań ukazał się w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, można go pobrać w formacie PDF pod tym linkiem: https://www.pnas.org/content/111/2/646.full