... ...
 

Droga do IKIGAI Eweliny Foks - zapis podcastu "Umysł szefa" nr 2



[00:00] WSTĘP


Ewa: Cześć! Nazywam się Ewa Błońska. Witam Cię w podcaście „Umysł szefa”. Jest to podcast dla ludzi, którzy są gotowi żyć, rozwijać się i pracować w zgodzie ze sobą.


Ewelina: Witam Cię Ewa.


Ewa: Jesteś dzisiaj moim gościem. Jesteś pierwszym gościem na wywiadzie, na rozmowie w moim domowym studio. Jak się czujesz?


Ewelina: Bardzo dobrze. Atmosfera, przyjęcie, dobra kawa – zrobiły bardzo fajną robotę na to, żeby się rozluźnić i zasiąść przed mikrofonem.


Ewa: Ok. Zaprosiłam Cię jako pierwszą osobę. Twoje nazwisko wyświetliło mi się w głowie jako numer jeden – to będzie pierwszy gość w tym podcaście. Dlaczego? Dlatego, że chciałam ogólnie rozmawiać w tym podcaście o zmianie. A Twoje życie i to, co zrobiłaś, jest naprawdę doświadczeniem, jest ogromną zmianą, obserwowaną przez mnie - jako chyba jednego z pierwszych Twoich Mentorów, ale nie jedynych, ale też dzisiaj mogę powiedzieć po czterech latach naszej znajomości - jako Twojej serdecznej przyjaciółki. Zanim zaczniemy rozmawiać u umyśle, o Tobie, o Twojej drodze do zrozumienia siebie i sensu życia – powiedzieć kilka słów o Tobie. Jak ja Cię widzę.


Ewelina: Super.


Ewa: Żeby ci, którzy będą nas słuchać, wiedzieli kim jesteś. Nazywasz się Ewelina Foks. Jesteś terapeutą.


Ewelina: Hipnoterapeutą bardziej.


Ewa: Jesteś osobą, która przez dwadzieścia lat pracowała w urzędzie.


Ewelina: Siedemnaście. Natomiast na etacie dwadzieścia, tak.


Ewa: Ok. Dwadzieścia lat na etacie. W pewnym momencie coś zaczęło Cię gryźć i mówić, że chyba jednak to nie jest do końca Twoja droga.


Ewelina: Tak. Może nie gryźć, ale faktycznie pojawiła się taka myśl, że może jest coś więcej.


Ewa: Ok. W okolicach tamtego momentu się spotkałyśmy. Najpierw byłaś moją klientką. Miałam taki epizod sprzedając różne, dobre specyfiki i Ty je nabywałaś, więc najpierw byłaś moją klientką na różne suplementy, potem - ponieważ to była moja droga do IKIGAI mojego, gdzie zastanawiałam się czy mentoring to jest faktycznie to, co ja mogę robić zawodowo, z czego mogę uczynić moją drogę zawodową - zgodziłaś się zostać jedną z dwóch osób, które były testującymi w roli Mentee mój mentoring. Po rocznym mentoringu ja zostałam Twoją klientką na hipnoterapii. Dzisiaj możemy po tych czterech latach usiąść i pogadać o Nas, pogadać o naszych umysłach, pogadać o tej drodze. To, co jest dla mnie niesamowite i kluczowe to, to że dokonałaś w swoim życiu dużej zmiany. Jak widzisz to z perspektywy Twojego umysłu?


[3:24] MENTORING


Ewelina: Z perspektywy mojego umysłu? Na pewno są miejsca we Wrocławiu, które są bardzo mocno związane z Twoją osobą, bo spotykałyśmy się i w Parku Grabiszyńskim, w Tarasach Grabiszyńskich albo w Café Bema, albo Il Tramonto w restauracji. To są punkty na mapie Wrocławia, gdzie jak koło nich jestem, gdzieś w pobliżu, to przypominają mi się nasze spotkania - jak siedziałyśmy na ławce w parku. To były dla mnie ważne i na tyle emocjonalne momenty, że te miejsca teraz przywołują mi po prostu nasze spotkania.


Ewa: Ok.


Ewelina: To, co jest w tym fajnego, to to, że jak sobie dzisiaj uświadomiłam to był rok 2017, a te miejsca sprawiają, że ja mam takie wrażenie, że to było niedawno.


Ewa: Dla mnie też to są cały czas świeże wspomnienia. Szczególnie dlatego, że dla mnie wtedy to był taki moment, że powiedziałam sobie, że jeżeli te mentoringi wypalą, czyli jeżeli będziecie w stanie Ty i drugi Mentee, czyli Konrad – faktycznie wdrożyć w swoje życie zmianę, to znaczy, że ja to potrafię. Że z moją pomocą potrafię sprawić, że ktoś obejrzy swój umysł, że skontaktuje się ze swoim wnętrzem, odkryje to, czego tak naprawdę chce i zacznie tym żyć.


Ewelina: Zważywszy, że moje założenie na nasze spotkania było takie, że chciałam zmienić pracę. Naszym ostatnim punktem na tej drodze było to, że sporządziłam swoje CV. Jednak siedemnaście lat pracy w urzędzie sprawiło, że miałam takie poczucie, że nie jestem dobrym pracownikiem na rynku pracy. W sensie takim, że sam fakt, że jestem urzędnikiem już mnie dyskwalifikuje na rynku pracy. Takie było wtedy moje przekonanie na ten temat. Dzięki Tobie znalazłam wtedy bardzo mocne swoje strony, które wypisałam w CV, jak byłam gotowa wysłać je w świat. Natomiast w między czasie tak się potoczyło, że moja fascynacja hipnozą – która można by było powiedzieć, że była ścieżką obok, bo bardziej się tym bawiłam, chciałam eksplorować i doświadczać – to Mentoring z Tobą sprawił, że nagle mi się to po prostu pięknie scaliło. To, co było torem bocznym nagle stało się torem głównym.


Ewa: To skoro zaczęłyśmy na temat mentoringu, to wejdźmy głębiej w ten temat. Czasami, jak ktoś przychodzi do mnie i ma określone oczekiwanie, to ja wiem, że oczekiwanie drugiej strony to jedno, ale to, co ta osoba będzie w stanie doświadczyć, jak otworzy się na pełne spektrum tego, czym jest i co może dać mentoring – to drugie. I faktycznie ja miałam takie założenie, jak się spotkałyśmy, że z Konradem spróbuję mentoringu w pełnym zakresie, a Ty skoro chcesz dokonać zmiany zawodowej, to skupię się u Ciebie na drodze zawodowej. Mogę powiedzieć, że fajnie, że nie wyszło, bo okazało się, że czego byśmy nie dotknęły z perspektywy zawodowej, to i tak zahaczało o życie prywatne.


Ewelina: Tak.


Ewa: Tym jest właśnie mentoring, żeby zrozumieć całą swoją podstawę i otworzyć te drzwi. Dla mnie to jest mega odwaga, żeby pójść ścieżką, którą jeszcze nikt nie szedł, żeby wytyczyć swoją własną drogę i zaufać sobie, że nawet te doświadczenia, które nie wiem, co dzisiaj znaczą na pewno są mi przydatne na ten moment. Tym pamiętam, była u Ciebie hipnoza – że warsztaty hipnozy były w zasadzie po to, żeby u Ciebie coś zmienić i miały dla Ciebie terapeutyczną formę, a dzisiaj jesteś certyfikowanym hipnoterapeutą.


Ewelina: Zgadza się.


Ewa: Ok. Czym jest dla ciebie mentoring i jak Ty to widzisz ze swojej perspektywy?


Ewelina: Dla mnie mentoring jest towarzyszeniem komuś w drodze. To jest moja definicja, że jest osoba, która w jakiś sposób jest w innym miejscu – nie znaczy, że jest gorsza czy lepsza, czy jakiekolwiek definiowanie w ten sposób – natomiast jest w innym miejscu. I wtedy nasze spotkanie polegało na tym – ja się wtedy śmiałam, że jak żeśmy się poznały, to ja miałam deficyt witaminy D, a Ty tą witaminę D miałaś w ofercie – więc można powiedzieć, że mój deficyt witaminy D został zaspokojony dzięki temu, że mogłam skorzystać z Twojej oferty. Później mój deficyt w poszukiwaniu siebie. Okazało się, że Ty odnalazłaś siebie i chciałaś podjąć już działania w kierunku testowania i pojawiłam się w takim momencie, gdzie ja – można powiedzieć – że miałam deficyt, a Ty byłaś tą osobą, która już była gdzieś indziej. To jest właśnie to, że mentoring czy Mentor to jest osoba, która już wyeksplorowała pewne ścieżki. Już pewne górskie szlaki przeszła. Już wie, jak dojść na Śnieżkę. To jest właśnie fajne, że można się zainspirować kimś. Może ja wybiorę inną ścieżkę - tak jak z nami to było, że jednak nie zmieniłam pracy z etatu na etat i to nie była stricte taka ścieżka, żeby przejść z etatu na etat, tylko po prostu wyszłam z etatu na to, żeby iść w kierunku własnego biznesu. To jest piękne, że Mentor nie narzuca własnych dróg, własnych ścieżek, własnych wydeptanych umiejętności, natomiast jest towarzyszem. W momencie, kiedy plecak staje się za ciężki, to przystaniemy, zdejmiemy, przyjrzymy się co w tym plecaku jest. Co można z niego wypakować, a co można dopakować. To jest cudowne. I to, że nie niesiesz tego plecaka za osobę, której towarzyszysz.


Ewa: Na początku naszej dzisiejszej rozmowy, poza anteną – że tak powiem – powiedziałaś, że kiedyś miałaś inne podejście do mentoringu, bo o ile byłam Twoim pierwszym Mentorem, to nie ostatnim. Powiedziałaś, że dzisiaj masz inne pojęcie, inne patrzenie na mentoring. Kiedyś myślałaś, że ktoś w tym mentoringu czy Mentor ma Ci coś dać, a dzisiaj mówisz: nie. Dzisiaj mówisz, że ta osoba Ci towarzyszy.


Ewelina: Wiesz co? To jest też bardzo ciekawe, bo jak byłam z Tobą właśnie w pierwszym moim mentoringu, to wcale takiego myślenia nie miałam, że chciałabym, żebyś coś mi dała. Natomiast potem faktycznie pojawiło się coś takiego, że miałam bardzo duże i wysokie oczekiwania do tego, że to Mentor ma sprawić, żeby mi było w życiu lepiej. Był taki moment faktycznie. Natomiast takie uświadomienie sobie, że nikt nie jest w stanie Ci czegokolwiek dać, żebyś Ty czuł się lepiej, tylko Ty sam możesz po prostu dotknąć tych przestrzeni w sobie, natomiast Mentor może Ci zaświecić tam światło.


Ewa: Ok. Ja też definiuję mentoring tak, że w dużej części Mentor nie pokaże Ci niczego nowego, tylko da Ci inne światło na to, co Ty już wiesz, ale jeszcze tego nie rozumiesz albo nie dostrzegasz. Czy praca w mentoringu, która myślę, że zyskuje dzisiaj już na popularności, ale ani w naszym systemie edukacyjnym, ani w naszej kulturze nie jest tak osadzona, żeby była czymś faktycznie powszechnym – komu byś poleciła taką pracę i jakie Ty osiągasz korzyści?


Ewelina: Każdemu. Naprawdę każdemu. Nie ma tutaj żadnej kategorii. Zarówno sportowcy, którzy korzystają z Mentorów, którzy wspierają ich na drodze odnoszenia sukcesów w dziedzinie sportowej czy na przykład lekarze, którzy borykają się z pacjentami na co dzień też mogli by z takiej formy korzystać.

Także to jest bardzo szerokie spektrum, naprawdę. Po prostu, jak jest się człowiekiem to warto. Naprawdę warto skorzystać z takiej formy współpracy.


Ewa: Co Ci dzisiaj daje mentoring?


Ewelina: Co mi dzisiaj daje mentoring? Na pewno pogłębianie i eksplorację mojej ścieżki, którą wybrałam. Osadzanie się w niej, bo wybranie ścieżki prowadzenia własnego biznesu, to jest to zupełnie nowa rzeczywistość niż praca na etacie, więc to są też myśli, przekonania, które się pojawiają. Pewne strachy czy zwątpienia, czy aby na pewno.


Ewa: Ok. Wychodzisz z inną determinacją i z inną wewnętrzną siłą do tego, żeby ten biznes prowadzić, bo nie mówisz sobie: dobra to założę biznes i będzie kaska, tylko mówisz: chcę dać coś od siebie ludziom. Odkryłam to, że potrafię się komunikować ze sobą i chcę umożliwiać komunikowanie się ze sobą innym ludziom. To jest dzisiaj to Twoje IKIGAI, czyli coś, co nazywam sensem życia albo coś, o czym jeszcze nie wiedziałam – jeżeli chodzi o samą definicję, kiedy się spotkałyśmy te cztery lata temu – ale co potem, w ramach mojej ścieżki rozwoju przyszło do mniej na jednej z konferencji Lean dla produkcji, gdzie usłyszałam Kaizen, usłyszałam Lean, zaczęło to ze mną rezonować i tak trafiłam na IKIGAI i mówię: o to jest to, co ja właśnie robię i to jest to, co mogłabym oferować czy w ogóle powiedzieć innym ludziom, że to istnieje w ramach podważenia tej kultury, którą mamy tutaj. My jesteśmy w tym kodzie kulturowym, osadzonym czy przykrytym amerykańskim snem o bogactwie i zapominamy w tym wszystkim, że w naszym życiu chodzi o nas. O to, żebyśmy czuli się ze sobą dobrze, żebyśmy byli radośni i żebyśmy robili to, co naprawdę chcemy robić. Powiedz mi czy mentoringi, które do tej pory doświadczyłaś – czujesz, że przybliżają Cię do ciągłego odkrywania samej siebie i wzmocnienia Twojej wewnętrznej siły do tego, że: tak, to jest moja droga nawet, jeżeli ona jest inna od drogi innych ludzi?


Ewelina: Tak, dokładnie. Można tak powiedzieć, jak to ujęłaś. To jest podjęcie pewnej decyzji, która teraz się osadza i dzięki współpracy z Mentorami to idzie po prostu szybciej.


Ewa: Po prostu. Ja byłam Mentorem, którego nie wybrałaś, bo ja wybrałam Ciebie jako osobę, którą chciałabym mentorować. Ale po naszej rocznej współpracy wiem, że masz jeszcze dwóch Mentorów. Jakbyś miała powiedzieć, czym kierować się przy wyborze Mentora?


Ewelina: Mogę powiedzieć, że intuicją.


Ewa: Ok. Co to jest? Jak to czujesz?


Ewelina: Jak to czuję? Ja mogę powiedzieć o swoich odczuciach, gdzie każdą komórką ciała wiem, że chcę być u tej osoby, chcę zrobić ten program, który ma akurat w ofercie. U mnie jest to bardzo wyczuwalne na poziomie odczuć, emocji, gotowości, że to, co jest oferowane przez danego Mentora – idealnie wkomponowuje się w moją potrzebę, która teraz jest.


Ewa: Na teraz? Bo to jest ważne, żeby w danym momencie trafić na to, czego nie tylko potrzebujemy, ale na co jesteśmy gotowi.


Ewelina: Tak.


Ewa: To jest też zdanie, które zawsze pojawia się w mojej głowie, kiedy kontaktuję się z osobą, która chciałaby zostać moim Mentee: fajnie, że chcesz, ale jeszcze musisz być gotowy. Gotowość przychodzi w odpowiednim czasie. Możesz ją wyczuć na poziomie intuicji, czyli tego wewnętrznego poczucia każdą komórką swojego ciała, że to jest właściwy człowiek.


Ewelina: Mhm.


Ewa: Tego nie da się…


Ewelina: Przeoczyć.


Ewa: Przeoczyć, ale nie da się też poddać analizie wybierając porównania czy wybierając za i przeciw.


Ewelina: Znaczy można sobie analizować, zrobić cenowy albo zasięgowy research na rynku tych Mentorów, natomiast z mojego doświadczenia w mentoring, który weszłam na zasadzie: a, to by mi się przydało – to ok, wyniosłam z tego programu coś, natomiast nie tak spektakularnie jak to, co czułam po porostu właśnie każdą komórką swojego ciała.


Ewa: Czyli ta gotowość to jest bardzo ważny element w mentoringu?


Ewelina: Ta gotowość. Mhm.


Ewa: Ok. Czy te relacje się kończą?


Ewelina: Z Mentorem?


Ewa: Tak.


Ewelina: Mogę powiedzieć, że one się zmieniają. Zarówno nasza relacja przerodziła się w relację przyjacielską, co jest niesamowite, wspaniałe i bardzo odżywcze. Z innym Mentorem miałam tak, że gdzieś pojawiła się możliwość współpracy, natomiast gdzieś też w między czasie zdążyła się rozejść. Też się temu przyglądam, bo w momencie mojej gotowości na bycie asystentką - Mentorka była w zupełnie innym miejscu niż ja. Moja gotowość nie odpowiadała akurat potrzebom mojego Mentora. To jest też ok, bo teraz wiem, że nie mam takiego poczucia, że wiem, że coś przegapiłam czy czegoś nie wykorzystałam.


Ewa: A miałaś? Pytam o to dlatego, że czasami zdarza się, że w relacji mentoringowej – trudno mi to nazwać – ale czasami pojawia się jakieś niezrozumienie, czasami pojawiają się jakieś wyobrażenia, jakieś oczekiwania.


Ewelina: Bardzo często.


Ewa: Jak to było z Tobą? Z mojej perspektywy jest tak, że każdy to wtedy przepracowuje. Mentor po swojemu i Mentee po swojemu. Natomiast kluczem tej relacji jest to, żeby pamiętać o celu spotkania. Że cel spotkania tych dwóch osób jest taki, że to Menor wspiera Mentee w jego drodze, a to co wydarzy się później to już jest świadoma decyzja obu stron. Jeżeli nie ma zgody w jakimś momencie, to nic się nie dzieje.


Ewelina: Przeszłam swoje z Mentorami. Przeszłam na przykład ścieżkę bycia zauważoną przez Mentora. Miałam poczucie, że nie jestem widziana, że inni są na przykład postowani, wychwalani bardziej niż ja. Oczywiście to było moim wyobrażeniem i moim postrzeganiem świata, gdzie jak zauważyłam, w którym kierunku to teraz idzie – że akurat mam takie myśli – to powiedziałam: ok, dobra. W takim razie co jest pod tym, że mam poczucie, że Mentor mnie nie widzi?


Ewa: Ok. Do tej pory ja miałam na myśli mentoring, jako relacje jeden na jeden. A tutaj w tej relacji czuję, że był to mentoring grupowy. W sensie, że to była jakaś praca warsztatowa, bo mówisz, że inni byli bardziej zauważani, niż Ty.


Ewelina: Tak. Mentoring taki jeden na jeden, to miałam tylko z Tobą. Natomiast pozostałe mentoringi, z których korzystałam były grupowe. Dlatego, też pojawiło się wspomnienie o innych osobach, co nie sprawia tego, że korzystanie z mentoringu jeden na jeden czy w grupie można przyrównać, że coś gorsze a coś lepsze. Po prostu są momenty, gdzie potrzebujemy jeden na jeden i wtedy zwracamy się do Mentora bezpośrednio i idziemy tą ścieżką razem, a nieraz grupowe mentoringi też mają bardzo duże znaczenie, bo wtedy jest większa grupa. Można obserwować różnego rodzaju transformacje, światopoglądy.


Ewa: Ale też interakcji jest więcej.


Ewelina: Dokładnie, tak.


Ewa: Ok, to wyszło nam jeszcze to, że mamy dwa rodzaje mentoringu. Jeden na jeden – dla mnie ma wartość szczególną z racji tego, że cała moja uwaga i całe moje skupienie, zaangażowanie, to co obserwuję w danym momencie jest skierowane na jedną osobę, ale też przyznam się, że też bardzo lubię spotkania grupowe, gdzie najbardziej wartościowe dla mnie są te interakcje. Czyli tego, czego nie ma, bo wtedy jeden na jeden jest tylko jedna relacja, a w grupie jest zawsze siatka i można się poobserwować w innej sytuacji.


Ewelina: Tak.


[23:55] OBSERWACJE UMYSŁU


Ewa: Ok. To jeżeli chodzi o mentoring. Powiedziałam o obserwacji, bo wszystko to, o czym rozmawiamy nie byłoby możliwe, gdybyśmy nie nauczyły się obserwować swoich umysłów.


Ewelina: Tak. Umysłów, emocji, odczuć.


Ewa: Tak. To jest też to, na co ja kładę bardzo duży nacisk ogólnie w pracy mentoringowej, ale też w pracy przede wszystkim samej ze sobą. Cały czas staram się obserwować swój umysł, swoje myśli w swobodnym przepływie, emocje, które są do tych myśli przyczepione i wszystko to, co dzieje się poza umysłem, do czego mam dzisiaj dostęp i do czego mogę się komunikować, jako z moją istotą dlatego, że nauczyłam się ten umysł wyciszać i przez rozumienie, które sobie dałam będąc częścią wielu różnych sytuacji życiowych i pochylając się nad nimi – dzięki temu rozumieniu wiele z tych myśli po prostu przestało zaprzątać moją głowę.


Ewelina: Przestają istnieć.


Ewa: Przestają istnieć. Myślę, że sporo ludzi zapyta: ale jak to?


Ewelina: Ale to nie jest tak, że przestają w ogóle istnieć jakiekolwiek myśli. Pojawiają się nowe.


Ewa: Ok. To żebyśmy weszły głębiej w ten wątek – opowiedz mi kiedy po raz pierwszy zdałaś sobie sprawę z tego, że obserwujesz swoje myśli, że już się do nich nie przyklejasz, tylko jesteś w stanie zobaczyć swój proces myślowy?


Ewelina: Ja miałam taki bardzo szokujący moment w swoim życiu, gdzie jedna myśl, że umrę była tak mocna w moim systemie i były tam bardzo duże emocje niezgody, frustracji wszystkich takich mniej pożądanych emocji, mało wznoszących, bardziej kierujących w doliny. Gdy doświadczyłam – w dosłownie dziesięć czy piętnaście minut – takiego przeskoku, spojrzenia zupełnie inaczej i odklejenia emocji od tej myśli, że umrę - to nagle sobie uświadomiłam, że jeżeli mój umysł jest w stanie mnie doprowadzić do ciemnych dolin i mój umysł jest w stanie zobaczyć w tym samym miejscu światło, to jak jest. I zaczęłam w tym miejscu eksplorować to. Pierwszy kierunek to była hipnoza na zasadzie pracy z umysłem. Nie wiem dlaczego akurat to mi się wtedy pojawiło. Zaczęłam wtedy eksplorować tą przestrzeń bycia w hipnozie, bo w tym stanie faktycznie mamy zupełnie inne postrzeganie pewnych zdarzeń, sytuacji, emocji. Pierwszy raz poczułam takie doświadczenie jakby ktoś mi przełączył przełącznik z bardzo negatywnego postrzegania na zobaczenie sytuacji z innej pespektywy – to sprawiło, że nagle doznałam takiego: wow!


Ewa: Ok i też uzmysłowiłaś sobie, że mamy na to wpływ?


Ewelina: Tak.


Ewa: To jest klucz tego o co mi chodzi w tym pojmowaniu jak i po co obserwować swój umysł, żeby zobaczyć, że na wszystko mamy wpływ.


Ewelina: Dokładnie.


Ewa: Tylko, że takie postrzeganie rzeczywistości oznacza, że już nie możemy sobie powiedzieć, że coś się wydarzyło, się zrobiło, się udało, bo albo jesteśmy gotowi wziąć tą odpowiedzialność i mówić sobie: mam na to wpływ, chcę zmienić swoje postrzeganie, będę teraz inaczej myśleć, mieć w głowie inny przekonania, albo jednak nie. Tutaj pojawia się też ta ogromna emocja, która towarzyszy nam od bardzo wczesnych naszych lat, a mianowicie lęk, jako emocja, która blokuje nas przed działaniem. Która sprawia, że nie idziemy w tą odpowiedzialność, odwagę rozumianą jako działanie pomimo odczuwania lęku, tylko jesteśmy zblokowani i nie obserwujemy umysłu. Ty wykonałaś ten krok, czyli z odwagą pomimo lęku powiedziałaś: dobra, to ja zeksploruję to. Co Ci to dzisiaj dało? Jak dzisiaj myślisz o swoim umyśle? Jaki on jest?


Ewelina: Jest genialny w budowaniu historii, bo to jak potrafi wykreować ciemne scenariusze to aż nieraz mnie zaskakuje swoją genialnością, ale też jest tą częścią mnie – tak to nazwę w moim rozumieniu – która pokazuje mi w którym miejscu jestem. Umysł bardzo fajnie potrafi analizować. Więc jeżeli jakaś sytuacja, która wcześniej doprowadzała mnie do jakichś stanów emocjonalnych niezbyt przyjemnych – nagle w tej samej sytuacji obecnie neutralne odczuwam emocje. Mój umysł zauważa to i mogę pomyśleć, że ciekawe, że kiedyś po prostu reagowałam tak, a teraz reaguję inaczej. Umysł pokazuje nam gdzie jesteśmy.


Ewa: Czyli jak umiemy obserwować swój umysł to jesteśmy w stanie zaobserwować zmianę?


Ewelina: Tak.


Ewa: Możemy porównać, możemy wybrać jakie przekonanie ma być tym naszym na kolejne ileś tam czasu - bo te przekonania się zmieniają.


Ewelina: Oczywiście.


Ewa: One ewoluują razem z nami.


Ewelina: Też czasami pojawiają się te same, ale to jest natura umysłu, że potrafi wygrzebać jeszcze z czeluści.


[30:58] EMOCJE


Ewa: Ok. Czyli mówimy o umyśle, o obserwacji myśli, ale bardzo dużo mówimy o emocjach.


Ewelina: Tak.


Ewa: Jak to jest z tymi emocjami?


Ewelina: Ja emocje traktuję jako kierunkowskazy. Kierunkowskaz do tego, że jeżeli jakaś myśl faktycznie powoduje u mnie konkretną emocję, która nie jest wspierająca, to ok. Zauważam to, widzę, mogę coś z tym zrobić, czyli właśnie zdecydować albo wybieram inną myśl, inne przekonanie, które będzie mnie w tym momencie wspierać, albo jest to może coś, co potrzebuje głębszego zajrzenia. Być może jest to jakaś myśl, emocja, która jest związana z jakimś doświadczeniem z przeszłości, które akurat teraz się pokazało, żeby można była tą sytuację z przeszłości zobaczyć w zupełnie innym świetle, w innej perspektywie.


Ewa: Ok. Przyszła mi taka myśl do głowy, że w takim układzie mamy różne umysły, ponieważ emanacją tego jest to, że używamy różnych słów i przez to też nie rozumiemy się czasami z innymi ludźmi, ponieważ oni mają inną siatkę pojęciową, wynikającą z ich doświadczeń. Jedni bardziej skomplikowaną, bo przeszli więcej etapów edukacji i więcej słów się nauczyli. Trudniej jest im wtedy zejść na poziom tej prostej mowy, którą opanowują wszyscy czy powiedzmy większość. Tym się różnimy. Natomiast mówiąc o emocjach, jak Ty mówisz o emocjach, jak ja mówię czy jak inni i nich opowiadają, to wszyscy czujemy podobnie. Może nie tak samo, ale podobnie. To jest taki moment, gdzie możemy faktycznie uwspólnić naszą perspektywę na poziomie emocji, czyli na poziomie odczuwania. Zgodzisz się z tym?


Ewelina: Zgodzę się z tym w takiej przestrzeni, gdzie - też wspomniałam, może to są dla mnie kierunkowskazy - dane emocje mogą nam wskazać zarówno to, że coś jest dla nas niekomfortowe a jest coś, co nas wznosi i uskrzydla. To są też takie miejsca, gdzie dzięki emocjom możemy wybierać, jak chcemy się czuć.


Ewa: Ok. Ludzie nie chcą odczuwać emocji. Idąc Twoim tokiem myślenia – nie dają sobie prawa wyboru. Mamy takie przekonania w kulturze, że emocje są dla słabych i że lepiej jest myśleć, być ambitnym i nie zaprzątać sobie głowy tym, co mnie wzruszyło. Jak myślę o dwóch bardzo silnych emocjach - które nasze umysły postrzegają jako negatywne, bo sama ta emocja nie jest negatywna, dopiero ta interpretacja, którą jej nadajemy być może taka jest – o lęku i o gniewie. A propos tego, co mówiłaś, że emocja jest dla Ciebie kierunkowskazem. Lęk jest taką emocją, której nie chcemy czuć. Jest niekomfortowa. Nikt nie lubi się bać w takim rozumieniu, że nie wie, co go czeka, nie wie, co ma z tym zrobić. Natomiast ja bardzo często lęk postrzegam, jako sojusznika, który pozwala mi spojrzeć na sytuację, z którą mam się zderzyć. Mam się zderzyć, bo wcześniej jej nie rozumiał