... ... Przestrzeń na prawdziwą zmianę.
  • Ewa Błońska

Przestrzeń na prawdziwą zmianę.

Spójność.


Kiedy myśl człowieka, przyjmująca formę wyrażonego na głos zobowiązania, staje się jego działaniem, otoczenie ów jednostki dostrzega w niej niezwykle cenny atut zwany spójnością. „Jak myślisz, tak działasz” – to jedna z najprostszych definicji wewnętrznej integralności, która dla wielu z nas stanowi istotny, a często najważniejszy punkt odniesienia w ocenie innych ludzi.


Gdy stajemy w obliczu człowieka, który rzuca swe słowa na wiatr, nasz umysł szybko podsuwa nam cały zestaw przymiotników do jednoznacznego zaksięgowania takiej postaci jako niesłownej, niepoważnej, niespójnej czy nieskutecznej. A kiedy jej niechybnie odlatujące w kosmos obietnice obudziły w nas oczekiwania i wizję ich realizacji, emocja głębokiego rozczarowania przewraca kartki naszego wewnętrznego słownika na literkę B jak bajkopisarz albo K jak kłamca. Nauczeni doświadczeniem, racjonalizujemy te ostatnie iskierki emocji, gasząc płomień rozżalenia mądrością ludową o krowie, która dużo ryczała i mało mleka dawała.


Świadomość braku spójności.


Abstrahując od zabarwienia emocjonalnego, którego efektem jest subiektywna ocena rzeczywistości, przyjrzymy się ukrytej w niej prawdzie – człowiek nie realizuje w działaniu tego, co mówi. Nie zachodzi zmiana. Pomijając sytuacje, kiedy ludzie intencjonalnie rzucają słowa na wiatr, czy człowiek, który nie działa wzorem swoich myśli, jest świadomy swojego postępowania? Czy ego pozwala mu dostrzec swoją niespójność w gąszczu efektywnego wykonywania codziennych małych zadań?


Nie chodzi przecież o realizację deklaracji ograniczających się do potwierdzenia utrwalonych schematów działania. Kroczyć wydeptaną wcześniej ścieżką potrafimy naprawdę dobrze, a wraz z upływem czasu – coraz lepiej. Tylko że realizacja myśli z worka powtarzalności w stylu „tak, jutro też przyjdę do pracy i wymyślę kolejny projekt” nie wprowadza w życie prawdziwej zmiany. Uściślę. Przyjrzyjmy się ludzkiemu zachowaniu w obliczu nowego, czyli na płaszczyźnie, gdzie najczęściej występuje brak spójności i.. brak świadomości braku tej spójności.


Jej wysokość Motywacja.


A zatem, co sprawia, że wyrażona myśl o zmianie u jednych przyjmie postać działania, a u innych zamieni się w powietrze? Oczywiście, ważna jest motywacja. Motywacja, czyli głębokie rozumienie odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, wykraczające poza intelektualny poziom pytania i odpowiedzi. Wypływająca z wnętrza człowieka jako istoty ludzkiej siła, która dzięki odczuwaniu swojego osobistego „dlaczego?”, ujawnia się poprzez myśl i materializuje w działaniu.

Kluczowe w tej przydługawej definicji są słowa z wnętrza i odczuwanie, bo inna motywacja będzie tylko warunkowaniem, czyli zracjonalizowaną pod wpływem zewnętrznego bodźca potrzebą umysłu, która zniknie razem z bodźcem. Co jeszcze, obok motywacji, musi zaistnieć, by człowiek mógł wdrożyć w życie prawdziwą zmianę?


Koktajl Mołotowa.


Zmianę w działaniu wywołują wybuchające koktajle Mołotowa, zawierające benzynę w postaci wewnętrznej motywacji. Wyskrobanie czasu na ich przygotowanie w naszych wypełnionych po brzegi kalendarzach nie jest łatwe, dlatego mogłoby się wydawać, że skoro pomiędzy tzw. bieżączką (czyt. zadania bieżące do wykonania😉 ) znaleźliśmy czas na refleksję, a dzieckiem refleksji stała się motywacja, to już nic nie stanie nam na przeszkodzie.


Podejmujemy decyzję o zmianie, podpalamy lont i.. często ten koktajl wybucha nam w rękach, siejąc spustoszenie w naszym centrum i spalając nas w popiołach frustracji. Czego zabrakło? Dlaczego nie zdołaliśmy wprowadzić słowa w czyn? Wróćmy do tego kluczowego momentu – podpalamy lont i.. zaczynamy się zastanawiać, w którą stronę rzucić. Co ma zniknąć z krajobrazu naszego życia? Co chcemy wysadzić w powietrze, by mogła powstać przestrzeń na zmianę?


Przestrzeń na zmianę.


Nim odpalimy lont potrzebne jest krzesło refleksji, na którym usiądziemy wygodnie, by obejrzeć film z naszego życia i podjąć decyzję z czego zrezygnujemy. Gdzie zrobimy miejsce w naszej ciasno upchanej codzienności na zaistnienie zmiany?


Polakom powiem: nie możesz zjeść ciastka i mieć ciastka. Francuzom: vouloir le beurre et l’argent du beurre (nie możesz mieć masła i pieniędzy, które za nie zapłaciłeś), a Niemcom: man kann nicht auf zwei Hochzeiten gleichzeitig tanzen (nie możesz tańczyć na dwóch weselach w tym samym czasie).


Nie można przeprowadzić prawdziwej zmiany bez podjęcia decyzji o utracie czegoś starego. Uparte i pozornie otwarte ego powie: „czekam na nowe, a jak przyjdzie, to zdecyduję co wywalę z mojego grafiku”. Drogie Ego! Nie wlejesz wody do pełnej szklanki. Zmiany istotnej wagi w życiu potrzebują przestrzeni, w której mogłyby zaistnieć.


Prawdziwa zmiana.


Moje życie dzielę na pół, bynajmniej nie grubą kreską Mazowieckiego, bo to byłoby zbyt proste. Dzielę je w miejscu i czasie, kiedy zrozumiałam czym jest prawdziwa zmiana. Moje ego, widząc ten ciągły ruch w postaci nowych stanowisk i studiów, kolejnych znajomych i celów wakacyjnych podróży czy też zmieniających się sposobów na zachowanie szczupłej sylwetki, postrzegało moje życie jako jedną wielką zmianę.


A przecież to były tylko szczegóły. Zmiany na orbicie zdarzeń, a nie w centrum mojego układu słonecznego. Będąc słońcem, bezpowrotnie traciłam energię na nieustanne przestawianie klocków znajdujących się na orbitach oznaczonych naklejkami: praca, znajomi, zdrowie czy wakacje. Dotarło do mnie, że ta zabawa klockami, oklaskiwana w świetle reflektorów przez moje ego, nie przybliżała mnie do celu w postaci pięknej układanki, powodując ciągły spadek mojej witalności i poczucia życiowego spełnienia.


Prawdziwej zmiany można dokonać tylko na poziomie mechanizmu działania, w centrum naszego osobistego układu słonecznego. Przykład? Proszę bardzo.


W kajdanach umysłu.


Awans wewnętrzny lub zmiana firmy, gdzie w asyście nowych ludzi za inne pieniądze wykonujemy podobne zadania, to ustawianie klocków na orbicie ze znaczkiem praca. W centrum określamy naszą życiową misję, która realizując się w formie aktywności zawodowej, przynosi prawdziwe spełnienie i wymierne efekty finansowe. Będąc słońcem, wysyłamy w kierunku orbit zupełnie nowy rodzaj energii, która także porządkuje klocki, ale jakże inny jest mechanizm wprawiający myśl w działanie.


Zmiana sposobu odżywiania, której celem jest korzystniejszy wygląd lub efektywniejsze wykorzystanie umysłu to drobnostki na orbitach piękna zewnętrznego i pracy. Rozumienie czym jest ciało i jak można odczytywać rzeczywistość po jego sygnałach, to zmiana w centrum, a jej skutkiem ubocznym są przywrócenie równowagi, objawiające się pięknem zewnętrznym i spokój umysłu, pozwalający na efektywność myślenia wykraczającą poza miarę logicznego umysłu.


Paryż, wspinaczka na Kilimandżaro, tajlandzkie jedzenie czy karaibskie plaże? Wypoczynek w formie aktywności, taki oksymoron. O ile pełniejsze jest zwiedzanie świata, kiedy rozumiemy czym jest prawdziwy odpoczynek, a pomiędzy lenistwem i eksploracją tego, co zewnętrze, znajdujemy czas na podróż po naszych uwarunkowaniach, by zrozumieć w pełni siebie i otoczenie. Czy to naprawdę tylko orbita z napisem podróże?


Moc wolnej woli.


Najciekawsze jest to, że majsterkowanie przy centrum najczęściej pozostaje niewidoczne dla otoczenia, bo wynikiem zmiany naszego wewnętrznego postrzegania może być także.. brak zmiany na orbitach. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że radość z nowej jakości życia promieniuje daleko poza galaktykę Drogi Mlecznej, a osiągnięta integralność wewnętrzna wprowadza (s)pokój, o jakim nie śniło się nawet pacyfistom.


Możemy zmienić wszystko, co chcemy. W każdym czasie. Potrzebna jest wewnętrzna gotowość (motywacja i przestrzeń na zaistnienie zmiany), a także człowiek u boku, który doświadczył tej drogi i dlatego może wskazać jej początek. W dalszą podróż każdy idzie już sam. Warto podjąć próbę, bo zrozumieć siebie i otoczenie, a także odnaleźć sens istnienia, to osiągnąć upragnioną przez umysł nieśmiertelność.


Codziennie dokonujesz wyboru czy chcesz skakać z planety na planetę i malować na różowo pierścienie Saturna czy udasz się na chwilę w podróż do źródła, by zmienić mechanizmy i na nowo zdefiniować cały swój słoneczny układ. A wracając do słowności:


Czy potrafisz zrobić w swoim życiu przestrzeń na prawdziwą zmianę?


Tekst pierwotnie ukazał się na portalu LinkedIn na moim profilu (27.08.2018)


Kontakt

  • LinkedIn Ikona społeczna
  • YouTube Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona

© 2016 - 2020 Projekt i realizacja: Prezes na godziny | Kopiowanie i rozpowszechnianie treści serwisu bez podania źródła lub bez pisemnej zgody jego właściciela jest zabronione | Polityka prywatności i cookies