... ...
 
  • Ewa Błońska

Intencja przeżywania emocji - cykl: Emocje cz. 5


Czerwiec 2021. Ten artykuł napisałam dla Portalu Medycyny Mitochondrialnej, na którym w roli eksperta publikuję teksty o zdrowiu emocjonalnym człowieka. Więcej info znajdziesz na portalu www.mito-med.pl



Nowi znajomi.


Niezależnie od tego czy szukasz klientów na spotkaniu networkingowym czy idziesz na zajęcia taneczne, by doskonalić ruch i poznać przyszłego partnera życiowego, jeśli chcesz nawiązać nowe relacje, to zawsze masz te przysłowiowe 30 sekund na zrobienie pierwszego wrażenia i powiedzenie o sobie czegoś, co Cię niejako zdefiniuje w oczach drugiej osoby.


I pewnie masz świadomość, że jako ludzie nieustannie na siebie oddziałujemy. Każdy nowo poznany człowiek może wpłynąć pozytywnie na sposób, w jaki widzisz świat, a może też być przykładem tego jak nie chcesz żyć. Bez względu na to czy poddajesz refleksji swoje relacje z innymi ludźmi świadomie czy nie, każda nowa znajomość wnosi do Twojego życia zmianę.


W obecnych czasach, kiedy okazji do spotkań na żywo jest znacznie mniej, nowe znajomości zawieramy online choćby w taki sposób, że zaczynamy do siebie pisać. No i właśnie! Piszę do Ciebie już piąty raz, a nadal się nie przedstawiłam. Zrobię to teraz: „Cześć. Nazywam się Ewa Błońska i jestem kowalem mojego losu. Od 2013 roku każdego dnia oglądam pięciozłotówki moich uwarunkowań i raz po raz wyciągam z głębokich kieszeni te, których rewersy mi nie służą. Mam w sobie ogromną radość życia niezależnie od tego, czego w życiu doświadczam. A Ty?”


Mając 30 sekund na zrobienie pierwszego wrażenia chcę Ci w tych słowach powiedzieć więcej o Tobie niż o mnie. Wysyłam Ci najważniejszy komunikat, jaki możesz ode mnie usłyszeć i być może zainspiruje Cię to do zmiany: jeśli masz na siebie wpływ, to jesteś człowiekiem szczęśliwym bez względu na okoliczności.



Pozorny wybór.


Z poprzedniego artykułu wiesz, że nie tak łatwo mieć wpływ na siebie samego jak codziennie nosi się w portfelu pięciozłotówki uwarunkowań wybitych w nas przez innych ludzi i – ogólnie mówiąc – wszystko, co tworzy współczesną cywilizację, a w kulturze ‘podwójnego gazu’ znalezienie czasu na wnikliwe przyjrzenie się swoim przekonaniom momentami graniczy z cudem. Ale warto to zrobić, by zadbać o swoje zdrowie.


Życie w zgodzie ze swoimi uwarunkowaniami zawsze – prędzej czy później – kończy się konfliktem wewnętrznym pomiędzy tym, co robisz zgodnie ze swoimi przekonaniami, a tym co naprawdę chciałbyś robić. O co chodzi? Jeżeli w młodości słyszałeś z ust otoczenia coś w stylu: „idź na prawo albo informatykę, to są zawody przyszłości”, to fakt – przyjąłeś to kilkaset razy powtórzone zdanie za prawdę i ono stało się Twoim przekonaniem. Masz w głowie slogan: „prawnik i informatyk są zawodami przyszłości”. I zgodnie z tym wybitym na Twojej pięciozłotówce rewersem kończysz studia prawnicze, bo wierzysz, że dzięki temu Twoje przyszłe życie będzie spełnieniem Twoich oczekiwań.


I jakiegoż rozczarowania doświadczasz, gdy już jako adwokat zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę ta praca w ogóle nie przynosi Ci spełnienia, a na dodatek jest źródłem wielu sytuacji, w których przeżywasz trudne emocje. Dociera do Ciebie, że Twoje młodzieńcze oczekiwania były inne niż prawnicza rzeczywistość, jaką zastałeś i zaczynasz wątpić w to wbite w Ciebie przekonanie o prawniku, co ma dobrą przyszłość.


Wraz z tym zwątpieniem dopuszczasz do siebie swój wewnętrzy głos, który uciszony młotkiem przez uwarunkowanie dobrej przyszłości w zawodzie prawnika, coraz głośniej wybija się w Twojej głowie słowami: „zawsze chciałeś tworzyć, grałeś na saksofonie, malowałeś obrazy – czy nie w taki sposób chciałeś powiedzieć światu coś ważnego?”…


I tu pojawia się pytanie: skoro zgodnie ze swoim przekonaniem o prawniku – zawodzie przyszłości zostałeś adwokatem, to skąd ten konflikt wewnętrzny? Czemu doświadczasz trudnych emocji tak często? Skąd się biorą te pojawiające się z czasem dolegliwości i poważniejsze choroby? Odpowiedź jest prosta, choć trudna do przyjęcia: podążałeś za uwarunkowaniem kulturowym w Tobie, które przyjąłeś za swoją prawdę, a nie za swoim wewnętrznym głosem, który stłumiłeś, bo nikt – włącznie z Tobą – nie wierzył w to, co ma do powiedzenia.


Mówiąc prosto: uwarunkowania powodują konflikty wewnętrzne pomiędzy tym, czego chce nasz umysł, a tym, co mamy w sercu. Jeżeli idziesz za tym, czego chce „Twoja głowa”, to początkowo płyniesz na haju zadowolenia, że spełniasz swoje wyobrażenia, ale po jakimś czasie orientujesz się, że te wyobrażenia wcale nie są Twoimi marzeniami, które zakopałeś głęboko w swoim sercu.


Wybór naszej drogi zawodowej stanowi tylko jeden, choć poważny i bardzo jaskrawy przykład sytuacji, jaka może wywołać konflikt. Takich konfliktów mamy w sobie tysiące, tak jak tysiące mamy w sobie uwarunkowań. „Nie marnuj czasu, zajmij się czymś pożytecznym. Nie skacz na bungee, bo uszkodzisz kręgosłup. Nie siorb w towarzystwie. Świętuj Walentynki. Kup prezent jak idziesz na urodziny. Zaszczep się na wakacje za granicą”. Jeśli całe Twoje życie składa się z wyliczeń tego, co powinieneś i czego nie powinieneś, które to przekonania błędnie uznajesz za swoje prawdy, to masz jak w banku, że prędzej czy później doświadczysz konfliktu wewnętrznego, którego siła będzie tak wielka, że już nie będziesz mógł go przeoczyć.



Konflikt – źródło chorób


„Czy ten konflikt zawsze się pojawia i czemu w ogóle ten temat poruszasz?” – zapytasz. Potwierdzam, wewnętrzny konflikt pojawia się zawsze wtedy, gdy żyjesz zgodnie z cudzymi przekonaniami, zamiast iść swoją własną ścieżką. Mówię o tym, bo oddziałujące na Ciebie uwarunkowania, które uznajesz za swoje życiowe poglądy, mają większy wpływ na Twoje zdrowie niż do tej pory myślałeś. Większy niż geny, sposób odżywiania czy warunki środowiskowe.


Przywołaj z pamięci lub poszukaj w Internecie listę chorób, których przyczyn medycyna konwencjonalna nie potrafi wskazać lub podaje kilka różnych powodów ich pojawienia się lub te, które nazywa „chorobami psychosomatycznymi, czyli występującymi fizycznie w naszych ciałach objawami wywołanymi przez istotny udział czynnika psychologicznego, głównie emocjonalnego” – parafrazując Wikipedię. Możesz też poczytać o chorobie Hashimoto, która coraz częściej nazywana jest chorobą duszy, ciała i umysłu.


Każda sytuacja konfliktowa wywołuje emocje i to najczęściej te, które destruktywnie wpływają na nasze zdrowie. Jest ich cały wachlarz: irytacja, gniew, frustracja, obawa, smutek, przerażenie, zaduma, smutek, cierpienie, żal, rozczarowanie, rozpacz, wstyd czy poczucie winy. Pewnie dodasz do tej listy jeszcze kilka. Te emocje, o ile nie są właściwie przeżywane, wywołują choroby znacznie częściej niż im się to powszechnie w doktrynie medycznej przypisuje.


Oczywiście, nie każda emocja ma swoje źródło w konflikcie wewnętrznym. Piękny jest wachlarz stanów emocjonalnych, które przeżywamy z innych powodów, jak: miłość, błogość, radość, ekstaza, akceptacja, zaufanie, podziw czy szczęście, jednak te nie stanowią źródła chorób, a wręcz przeciwnie – ich przeżywanie staje się sposobem na przywrócenie naszego ciała do zdrowia, więc wrócę do nich innym razem i teraz skupiam się na tych, które nam to zdrowie psują.


Podsumowując, konflikt wewnętrzny powoduje pojawienie się w nas destruktywnych emocji, które stłumione stają się źródłem dolegliwości i chorób. Oznacza to, że to Twoje własne uwarunkowania, czyli to, co masz w głowie wynikiem Twoich życiowych doświadczeń jako przekonania o tym „co się powinno, a czego się nie powinno”, jest źródłem najtrudniejszych emocji, jakie przeżywasz, a w konsekwencji także poważnych chorób, z jakimi się mierzysz lub przyjdzie Ci się zmierzyć.


Po przeczytaniu drugiego artykułu masz świadomość, że możesz nosić w sobie także emocjonalne wzorce konfliktów wewnętrznych ludzi z Twojego otoczenia, na przykład Twoich rodziców. One też będą powodowały u Ciebie dolegliwości i choroby, póki się nimi świadomie nie zajmiesz. Ale jak?



Intencja przeżywania emocji


I tu przechodzimy do sedna dzisiejszych wskazówek, jakie dorzucam do Twojego plecaka turystycznego na tę podróż w głąb siebie. Świadome zajęcie się swoimi emocjami, obojętnie czy wywołują je Twoje przekonania czy są to wzorce energetyczne ludzi z Twojego otoczenia, oznacza, że przeznaczasz czas na ich dostrzeżenie i uwolnienie dzięki ich przeżyciu i zrozumieniu. W Internecie jest naprawdę wiele wskazówek na to jak postępować z emocjami, ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach.


Możesz dostrzegać emocje, możesz stosować dowolne techniki ich uwalniania, możesz je poddać analizie, ale wszystko to będzie nie w pełni skuteczne dopóki, dopóty nie będziesz działać z intencją. Na początku każdego Twojego działania MUSISZ świadomie przejawić swoją INTENCJĘ. Intencja jest zgodą Twojego umysłu na Twoje wewnętrznie „chcenie”, które wyrażasz w krótkim, precyzyjnym i pozbawionym jakichkolwiek wątpliwości sformułowaniu, np. „Zgadzam się na przeżywanie moich emocji. Chcę świadomie przeżywać moje emocje”. Obojętnie czy powiesz to cicho czy głośno, jeden raz czy trzy, przed lustrem czy na spacerze, nieważne – byleś powiedział to zdanie świadomie, będąc w kontakcie ze sobą.


Dlaczego tak? Skoro w swojej podświadomości masz uwarunkowania kulturowe, a z trzeciego artykułu wiesz, że w naszej kulturze „emocje się tłumi”, to zanim zaczniesz wdrażać nowy nawyk przeżywania emocji, musisz – MUSISZ – skierować samego siebie (Twoją podświadomość) na inny tor – zamiast tłumienia wybierasz ‘od teraz’ świadome przeżywanie. I tutaj kluczem jest intencja.


Prosta prawda jest taka – jak sobą nie kierujesz, to kierują Tobą inni, bo mają na Ciebie wpływ większy niż Ty sam na siebie. Jeżeli wszystko, co będziesz robił poprzedzisz intencją, to sam nadasz kierunek swojemu życiu, bo skierujesz całą swoją uwagę (energię) tam, gdzie chcesz, a Twoja podświadomość nie będzie już dłużej sabotować wdrożenia zmiany, bo dostanie jasną i konkretną wskazówkę na co ma ‘od teraz’ zwracać uwagę i w czym ma Cię wspierać.


To jak właściwie przeżywać emocje? Odpowiedź na dziś: INTENCJONALNIE, czyli z pełną zgodą i chęcią ich przeżywania. Ze świadomością, że dzięki emocjom zauważysz istniejące w Twojej głowie procesy myślowe i dowiesz się znacznie więcej o sobie niż teraz wiesz, i najważniejsze: zrozumiesz, nie tylko gdzie jesteś, ale też dokąd chcesz iść, co zneutralizuje istniejące w Tobie konflikty wewnętrzne, a wraz z nimi obecne i przyszłe choroby.



Rozmowa ze sobą.


Od ‘teraz’ masz wybór. Możesz żyć w zgodzie ze swoimi uwarunkowaniami i być jak pisklę, które nigdy nie opuściło gniazda otaczającej go kultury i każdym działaniem podświadomie wypełnia jej wolę. Możesz żyć odwrotnością swoich uwarunkowań, czyli zamiast słuchać rodziców mówiących: „nie kradnij”, możesz z kradzieży uczynić swój sposób na życie i być jak zbuntowane dziecko, które opuściło gniazdo wybierając zachowania dokładnie przeciwne, ale jeśli Twój wybór będzie podyktowany wyłącznie chęcią przeciwstawienia się czemuś lub komuś, to też będzie źródłem konfliktów.


A możesz wybrać dorosłość, czyli zrozumienie swoich uwarunkowań i tych dokładnie im przeciwnych, a potem podążać ścieżką swojej własnej równowagi pomiędzy nimi. Prawdziwa wolność, czyli wpływ na siebie zaczyna się wtedy, kiedy dystansujesz się od tego, co uważasz za swoje przekonania (prawdy życiowe), zaczynasz je kwestionować z intencją odkrycia Twojej własnej prawdy, a potem świadomie dokonujesz zmian. Warto to zrobić dla swojego zdrowia i dla odczuwania codziennej radości bez względu na okoliczności.


Co jeszcze warto? Tak jak nawiązujesz nowe znajomości na spotkaniach networkingowych, zajęciach tanecznych czy przez Internet, tak możesz odnowić znajomość z kimś naprawdę dla Ciebie istotnym – najistotniejszym na świecie, o kim często zapominasz. To Twój stary dobry znajomy, co siedzi w Tobie i czeka aż z nim pogadasz – Twój wewnętrzny głos, który powie Ci, bo wie doskonale, czego chcesz i jakie są Twoje prawdy, a czego nie chcesz i co będzie stanowiło dla Ciebie źródło konfliktu. Czas na spotkanie ze sobą. Pamiętaj masz tylko 30 sekund, by zrobić na sobie wyjątkowe pierwsze wrażenie. Jak? W pierwszym zdaniu wyraź intencję skomunikowania się ze sobą. Kolejnym razem opowiem Ci co, obok intencji, jest ważne, by świadomie przeżywać swoje emocje. Do następnego!


Ewa Błońska